wtorek, 26 marca 2013

5:0

Niestety, wiosna nas chyba nie lubi. Czapka była dzisiaj obowiązkowa. Temperatura poniżej zera, zimny wiatr... Jak dla mnie jedna wielka masakra.
Na dzisiejszym wykładzie z filozofii profesor spytał o nasze samopoczucie, uzyskał ode mnie odpowiedź, że dobrze, ale wiosny nie ma. Po czym usłyszałam, że wiosna jest w naszych serduszkach. Cóż, odpowiedź mega pozytywna. Choć ja swoim sercem jestem już w lecie.

Dzisiaj odbył się mecz z San Marino, a portal zczuba.pl zamieścił artykuł, że w reprezentacji San Marino nie znajdują się żadni kelnerzy. Artykuł mnie nawet nieco rozbawił.

Aczkolwiek jeszcze bardziej rozbawił mnie mecz. Fakt faktem, że sędzia nie widział tego, że nasi są faulowani. Mniejsza z tym, że pobiliśmy chyba rekord w rzutach rożnych. Ale naprawdę. Dla mnie to był piękny kabaret. AMATORSKA drużyna San Marino. I co? Pierwsza połowa właściwie tylko i wyłącznie w ich polu karnym. Pierwsza bramka zdobyta dzięki karnemu. Druga połowa już toczyła się na całym boisku, ale moment w którym jeden jedyny z reprezentacji San Marino biegnie w kierunku naszej bramki i prawie że udaje mu się zdobyć gola...
Mnie wcale nie zdziwił fakt, że kibice na stadionie w pewnym momencie zaczęli krzyczeć SAN MARINO!
Dobrze, że wygraliśmy, choć zawsze tych goli mogło być więcej (biorąc pod uwagę z kim graliśmy). Ale naprawdę, z tą reprezentacja trzeba coś zrobić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz