poniedziałek, 18 marca 2013

Impossible

Poniedziałek...
W gruncie rzeczy nie był taki zły. Na uczelni odwołali mi jeden wykład. Była tylko psychologia, na której i tak oglądaliśmy film. 12 Angry Men. Nie skończyliśmy go, więc jak zobaczę końcówkę, to może wtedy się wypowiem. Początkowo przysypiałam, ale potem było coraz ciekawiej. Szkoda tylko, że przerwaliśmy oglądanie na kilkanaście minut przed końcem filmu. A tak to, śnieg za oknem. Nadal! Jakaś masakra. Ile może trwać ta zima. Brr... Mam dość. W ostatnim czasie, chyba mój nastrój zależy od pogody.
Ale nie o tym.

Jakiś czas temu w radiu usłyszałam piosenkę, która niesamowicie mi sie spodobała. Ale dopiero dzisiaj rano odkryłam kto to śpiewa. Wprost się zakochałam i słucham teraz na okrągło.
James Arthur i jego Impossible. Nie wiem czemu, ale mi strasznie się podoba. Może to ten głos? Ale niewątpliwie ta piosenka coś w sobie ma. Ja osobiście momentami mam już dość tych piosenek, z których każda brzmi niemal identycznie. 



Impossible mi się podoba. To taki powiew świeżości na mojej playliście. W ogóle ostatnio odnoszę takie wrażenie, że jest mało śpiewających facetów. Choć chyba to tylko moje wrażenie, bo nie docierają do mnie. Na szczęście wrócił Justin Timberlake! Uwielbiam go! Ale o jego piosenkach może w innym poście. 

;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz