Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 lipca 2013

07/07/2013

Cześć!
Pierwszy tydzień lipca za nami. Pod względem sportowym był emocjonujący. Choć nie jestem fanką tenisa, śledziłam osiągnięcia Jerzego Janowicza i to, co pisały o nim gazety. Biorąc pod uwagę to,  że jeszcze rok temu Polak, który sportem się nie interesuje, a w szczególności tenisem, nie miał zielonego pojęcia kim jest ten 203 centymetrowy człowiek z rakietą, tak w ciągu ostatniego tygodnia z pewnością wiedziało o nim większość społeczeństwa. Doszedł aż do półfinału Wimbledonu. I choć nie udało mu się dotrzeć dalej, ja ja jestem dumna i bardzo mu gratuluje, bo pokazał, że potrafi walczyć. Oby następnym razem równie daleko zaszedł, a może dzięki temu tenis stanie się bardziej popularny i Polacy wpadną w Jerzykomanię, tak jak kiedyś Polskę ogarnęła Małyszomania.
Pozdrawiam.
K ;)



Niegowić.




Pierwotnie był tam kot, ale jak teraz patrzę na to zdjęcie, to ledwo go widać.

sobota, 27 kwietnia 2013

Ostatnie kilka dni

Cześć!
Ostatni post był parę dni temu, ale te kilka dni wypadałoby chyba jakoś podsumować.
Po serii różnych, dziwnych ataków w USA, w których ginęli ludzie, chyba wreszcie się uspokoiło. Od zamachu podczas maratonu, przez kilka dni, wręcz codziennie w mediach pojawiała się informacja, że coś znowu się dzieje, ale chyba już na szczęście się uspokoiło. Mimo że dzisiaj w wiadomościach podali, że odnaleziono między budynkami część podwozia samolotu, który brał udział w zamachu na World Trade Center. Dla mnie to nieco dziwne, że nastąpiło to po tylu latach, a zaraz po tym zamachu nie przeczesano terenu całkowicie. Ale może nie będę się wypowiadać na ten temat i przejdę do czegoś innego.

Wtorek! A jak wtorek to Kuba Wojewódzki. Muszę przyznać, że w ostatnim czasie nie ma szału. Był 200 odcinek... z Dodą i jakoś nie było nie wiadomo czego. Nie było tego show, jakie powinno być w programach tego typu. Za to w ostatni wtorek był Król Julian, czyli Jarosław Boberek i jak dla mnie, było absolutnie mega. Chyba każdy kojarzy Kaczora Donalda, czy Juliana. Trzeba naprawdę przyznać, że gość ma nieziemski talent do dubbingowania. Jako aktora kojarzę go tylko z Rodziny Zastępczej. Jako posterunkowy był zabawny. Ale doceniam go bardzo, za to co robi głosem, bo gdyby nie on, polskie bajki już nie byłyby takie same.

Ale w tym tygodniu nastąpiło jeszcze jedno wielkie wydarzenie, które odbiło się w mediach bardzo wyraźnie i chyba nie było portalu, który by nie pisał na ten temat. A mianowicie:


4 w tym tygodniu było magiczną liczbą. Lewandowski stał się Lewangooolskim. Wyczyn niesamowity. Gratuluję. Komentarza chyba nie trzeba do tego wydarzenia :)

Pozdrawiam K.

wtorek, 26 marca 2013

5:0

Niestety, wiosna nas chyba nie lubi. Czapka była dzisiaj obowiązkowa. Temperatura poniżej zera, zimny wiatr... Jak dla mnie jedna wielka masakra.
Na dzisiejszym wykładzie z filozofii profesor spytał o nasze samopoczucie, uzyskał ode mnie odpowiedź, że dobrze, ale wiosny nie ma. Po czym usłyszałam, że wiosna jest w naszych serduszkach. Cóż, odpowiedź mega pozytywna. Choć ja swoim sercem jestem już w lecie.

Dzisiaj odbył się mecz z San Marino, a portal zczuba.pl zamieścił artykuł, że w reprezentacji San Marino nie znajdują się żadni kelnerzy. Artykuł mnie nawet nieco rozbawił.

Aczkolwiek jeszcze bardziej rozbawił mnie mecz. Fakt faktem, że sędzia nie widział tego, że nasi są faulowani. Mniejsza z tym, że pobiliśmy chyba rekord w rzutach rożnych. Ale naprawdę. Dla mnie to był piękny kabaret. AMATORSKA drużyna San Marino. I co? Pierwsza połowa właściwie tylko i wyłącznie w ich polu karnym. Pierwsza bramka zdobyta dzięki karnemu. Druga połowa już toczyła się na całym boisku, ale moment w którym jeden jedyny z reprezentacji San Marino biegnie w kierunku naszej bramki i prawie że udaje mu się zdobyć gola...
Mnie wcale nie zdziwił fakt, że kibice na stadionie w pewnym momencie zaczęli krzyczeć SAN MARINO!
Dobrze, że wygraliśmy, choć zawsze tych goli mogło być więcej (biorąc pod uwagę z kim graliśmy). Ale naprawdę, z tą reprezentacja trzeba coś zrobić...

piątek, 22 marca 2013

Nic się nie stało! Polacy nic się nie stało...

W ciągu dnia postanowiłam, że skoro jest dzisiaj mecz Polska - Ukraina, to tego posta poświęcę na skomentowanie tego wydarzenia. Lecz po dwóch pierwszych minutach zwątpiłam, po siedmiu, już się poddałam. Na szczęście udało nam się strzelić tą jedną, jedyną bramkę. Ale co z tego, skoro Ukraina dokopała nam jeszcze jednego gola? Ja naprawę wierzę w to, że pewnego razu nam się uda. Jak nie na Euro, to następnym razem. Dzisiaj znowu się nie udało. Trudno. Zaśpiewajmy: Nic się nie stało! Polacy nic się nie stało! Nie udało się spełnić przedmeczowych założeń. Gra była fatalna. Chłopaki nie postarali się na tyle, by wygrać. A może to Ukraina była za silna? 

Oczywiście, winę zawsze można zrzucić na Stadion (Basen) Narodowy... A to, że dach jest nie taki jaki być powinien, a to że coś jest nie tak z murawą. Równie dobrze można by zrzucić winę na pogodę. Ja coraz częściej się zastanawiam, czy aby na pewno piłka nożna powinna być sportem narodowym...

Ale w sporcie odnieśliśmy też dzisiaj sukcesy. A mianowicie Piotr Żyła stanął na podium, a Robert Kubica wygrał wszystkie odcinki dzisiejszego rajdu. Obu panom gratuluję. A chłopakom z reprezentacji... życzę odwagi. By uwierzyli w to, że dadzą radę wygrać, nawet jeśli nie dla siebie i własnej satysfakcji, to dla kibiców. Bo oni wciąż wierzą w to, że polska piłka nożna może coś osiągnąć. Mam wrażenie, że to kwestia psychiki, bo osobno każdy z nich jest niezłym zawodnikiem i potrafi coś dobrze zrobić. Najlepszym przykładem jest trójka z Borussi. Jakoś u siebie w klubie całkiem nieźle sobie radzi, a jak przyjdzie grać dla Polski, to już jest nieco gorzej. 

Miło z pewnością tego dnia nie zakończę. Na dodatek pogoda... Od rana za oknem śnieg. Ludzie już żartują, że trzeba iść i kupić choinkę, bo święta się zbliżają. Co prawda to prawda. Piękna aura bożonarodzeniowa dookoła, szkoda tylko, że to nie te święta  Autentycznie piękną zimę mamy tej wiosny.


Ten ogromy krzak mnie dzisiaj po prostu urzekł. Wyglądał wprost pięknie, tak cały pokryty śniegiem. I było by naprawdę wszystko okej, gdyby nie to, że od wczoraj powinna być już wiosna.