Hej!
Jutro punktualnie o 9.00 tegoroczni maturzyści rozpoczną swój pierwszy egzamin z maturalnego maratonu. Ja te przeżycia mam już za sobą. Nie ukrywam, że strasznie się stresowałam, a na dodatek moja rodzina miała mnie dość bo twierdziłam, że nie zdam. Ku niezadowoleniu wszystkich zawszę twierdzę, że mi się coś nie uda, ale ja potem jestem szczęśliwie zaskoczona, że jednak się udało. Ale wróćmy do matur. Zaczęłam się uczyć niewiele przed, na każdy egzamin wchodziłam z walącym sercem, ale się udało. Najgorzej wspominam chyba ustny z polskiego. Ręce tak mi drżały, że nie byłam w stanie utrzymać kartki z planem wypowiedzi, a co dopiero coś z niej przeczytać.
Teraz z perspektywy czasu, stwierdzam, że to było nic. Naprawdę! W porównaniu z sesją i egzaminami ustnymi to pikuś. Wydaje mi się, że teraz trzeba naprawdę się postarać, by nie zdać matury. Nie należy ona do najtrudniejszych egzaminów, jakich można w życiu doświadczyć. Wszystko przerabia się w liceum i jeśli ktoś uważa i uczy się systematycznie, to nie powinno być problemu. Choć zawsze zdążają się wyjątki.
Matura na pewno nie jest bzdurą. Jest ważnym egzaminem, po którym mamy już wykształcenie. Średnie, bo średnie, ale zawsze. Na dodatek jest przepustką na studia. Egzamin jak egzamin. Teraz mogę powspominać i maturę i liceum, bo bez żadnych wątpliwości mogę powiedzieć, że był to świetny czas w moim dotychczasowym życiu.
Ja maturzystom życzę powodzenia! Dziewczyny, nie zapomnijcie o czerwonej bieliźnie, nie stresujcie się i nie powtarzajcie już nic, bo i tak nic to nie da. ;)
K.
Mam takie same odczucia. gdy bylismy w LO matura wydawala sie wielka sprawa a teraz jak o tym pomysle to byl to super czas te 3 lata spedzone z przyjaciolmi a matura nie jest taka straszna jak ja maluja :)
OdpowiedzUsuń