Cześć!
W tamtą niedzielę dobiegł końca 4 sezon Przepisu na życie. Pani Pilaszewska bez wątpienia miała ciekawy pomysł na serial. Pierwszy sezon bardzo mi się podobał. Choć niektórych aktorów grających w tym serialu można zobaczyć dosłownie wszędzie. Połączenie gotowania z życiem nie było złym pomysłem. Ale był sezon pierwszy, drugi, trzeci i niedawno skończył się czwarty... Jak dla mnie chyba dobrze, choć z tego co wiem, ma powstać sezon 5.
Oglądam wszystkie odcinki na tvnplayerze i pomijając fakt, że nawet tam dają tyle reklam ile wlezie, to duże ułatwienie. Przynajmniej dla mnie, bo mogę bez problemu przewijać wszystko w przód i w tył..
Początkowo wszystko fajnie. Serial nie tylko o 30/40 latkach, ale także nastolatkach i pokoleniu 60+, które również potrafi prowadzić zwariowane życie. Ostatni sezon nie należał do najlepszych. Wątpię w to, czy oglądnęłam cały odcinek ostatniej serii od początku do końca. Przewijałam tylko nudne wątki, a że było ich czasami więcej, niż mniej, tak moje oglądanie serialu kończyło się po piętnastu minutach. Akcja niby jakaś była, ale nie na tyle intrygująca, bym siedziała z napięciem przed ekranem i czekała co będzie dalej. Poza tym dla mnie nie miało to zbytniego odwzorowania w rzeczywistości. Jeśli widz ogląda serial, to stara się utożsamić z jakaś osobą. Ja się teraz absolutnie nie utożsamiłam z nikim.
Wątek Anki i Jerzego nie podobał mi się w ogóle. Mańka nie była taka zła. Żabcia i Beatka do przetrwania i najlepsze co wyszło, moim zdaniem, to wątek 60+.
Wszystko fajnie się zapowiadało, ale jak większość polskich seriali, po pierwszym sezonie jest coraz gorzej. Drugi sezon jeszcze wyjdzie, ale trzeci, czwarty i dalej, już nie bardzo chce się człowiekowi oglądać. Jestem ciekawa czy coś się zmieni w 5 sezonie. Może będzie bardziej ciekawie, wreszcie coś sensownego zacznie się dziać, bo nie ukrywam, że relacje Anki i Jerzego były co najmniej dziwne. A zakończenie mnie rozczarowało. Czy zawsze musi wszystko kończyć się happy endem?
K.
uwielbiam ten serial;) nie jest nudny w porównaniu do innych, które się ciągną i nic sie w nich nie dzieje
OdpowiedzUsuń