Piękna zima. Aż ulepiłam bałwana. Szkoda tylko, że to Wielkanoc, a nie Boże Narodzenie.
Ja z kolei po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nienawidzę świąt. Wszyscy skaczą sobie do gardeł, a jak przyjdzie co do czego, to pięć minut później życzą sobie wszystkiego najlepszego. To nie dla mnie. A pod kołdrą w łóżku, też mi nikt nie pozwolił spędzić świat.
Przerwa świąteczna dobiega końca i jutro trzeba wrócić do chodzenia na uczelnie. Ja, mimo że zaplanowałam sobie, że zrobię niewiarygodnie dużą ilość rzeczy, jak przyszło co do czego, nie zrobiłam właściwie nic. Mówi się trudno i mam nadzieję, że wreszcie niebawem się ogarnę.
K.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz