wtorek, 2 kwietnia 2013

Święta, święta i po świętach

No i po świętach. Pogoda nie zachwycała, a raczej zachęcała do pozostania w domu. Nie było świątecznych spacerów z rodziną, oglądania grobów, ani tym bardziej wycieczki na Emaus. Ale za to były takie piękne zimowe widoki.


Piękna zima. Aż ulepiłam bałwana. Szkoda tylko, że to Wielkanoc, a nie Boże Narodzenie.

Ja z kolei po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nienawidzę świąt. Wszyscy skaczą sobie do gardeł, a jak przyjdzie co do czego, to pięć minut później życzą sobie wszystkiego najlepszego. To nie dla mnie. A pod kołdrą w łóżku, też mi nikt nie pozwolił spędzić świat.



Przerwa świąteczna dobiega końca i jutro trzeba wrócić do chodzenia na uczelnie. Ja, mimo że zaplanowałam sobie, że zrobię niewiarygodnie dużą ilość rzeczy, jak przyszło co do czego, nie zrobiłam właściwie nic. Mówi się trudno i mam nadzieję, że wreszcie niebawem się ogarnę. 

K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz