środa, 19 czerwca 2013

Wypad za miasto

Cześć!
W niedzielę wybrałam się za miasto do Folwarku Zalesie. Jest to niecała godzinka od Krakowa, a widoki z kolei niesamowite. Całość położona jest na wzgórzu, a teren Folwarku jest naprawdę ogromny. Jest głównie przeznaczony na imprezy zorganizowane. Zresztą sama na takiej byłam i bawiłam się świetnie. Strzelanie z łuku, rzut podkową... Typowe rodzinne rozrywki jak na piknik rodzinny przystało. Folwark jest położony w pięknej okolicy, a widoki dookoła również są przepiękne. Można zorganizować tam śluby, studniówki i jestem przekonana, że w tak malowniczej okolicy wszystko wyglądałoby niesamowicie.












czwartek, 13 czerwca 2013

Kac Vegas III

O mój Boże!!!
To zdanie chyba w całości podsumuje ten film. Do kina raczej nie chodzę, filmy rzadko kiedy oglądam, ale postanowiłam w ramach odstresowania, wybrać się. I absolutnie tego nie żałuję. Naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio tyle się śmiałam oglądając jakiś film. Przez cały seans banan nie schodził mi z twarzy, a dodatkowo co chwilę wybuchałam śmiechem. Zresztą nie tylko ja, bo reszta widzów miała podobne reakcje.
Komediowo naprawdę świetnie. Sytuacje absurdalne, ale za razem genialne. Ja nie mam zarzutów. Bawiłam się świetnie, wyśmiałam za wszystkie czasy. Mój tata nawet się popłakał ze śmiechu. Za to końcówka najlepsza! Jeśli ktoś chce się pośmiać, odstresować, odmóżdżyć, to polecam.

K. ;)

wtorek, 11 czerwca 2013

11/06/2013

Cześć! 
Ostatnio za każdym razem, gdy patrze przez okno, to widzę deszcz. Pogoda stanowczo nie dopisuje. Właściwie cały maj był brzydki. Zaraz będzie połowa czerwca, a pogoda nadal płata nam figle. Jak dawniej już od maja wyczuwało się nadchodzące wakacje, tak teraz nic takiego nie czuję. 
Pada, pada i pada...
Można by zacytować piosenkę Czerwonych Gitar.
Choć i tak się cieszę, że nie pada ciągiem. Burze są właściwie codziennie, a raczej nie burze, a nawałnice z gradem. Ostatnio w Warszawie mieli niezłą rzekę w mieście. Wczoraj w Krakowie przeszła taka ulewa, że zalało parę ulic. Ale i tak to nic, w porównaniu z tym, co działo się (i dzieje nadal, choć fala kulminacyjna już przeszła) w Budapeszcie. Widząc w wiadomościach jak niewiele brakuje do zalania miasta, było przerażające. Ale cudownie było patrzeć, jak ludzie się zmobilizowali i walczyli o swoje miasto. Zapomnieli o tym co ich dzieli, jakie maja poglądy, tylko po prostu walczyli - RAZEM. To, co było przedstawione w tv było niesamowite. Na ile to prawda, a na ile nie, nie wiem. Telewizja może bardzo dużo. W każdym bądź razie ci ludzie zmobilizowali się by walczyć o miasto, a nie koniecznie o swój dobytek. Jestem ciekawa, czy u nas, gdyby zdarzyła się aż taka sytuacja jak w Budapeszcie, potrafilibyśmy zrobić coś takiego jak oni - bezinteresownie. Jak na razie, tylko jedni na drugich zwalają, kto jest odpowiedzialny za utopienie paru aut w Warszawie, po ulewie. Kłóćmy się dalej... ciekawe co z tego wyniknie. 

K.

piątek, 7 czerwca 2013

Sesja!

Cześć Wam!
System Eliminacji Studentów oficjalnie rozpoczyna mi się w poniedziałek, choć ja już jestem po paru egzaminach i po wszystkich możliwych kolokwiach zaliczeniowych. Wpisów w karcie już więcej niż mniej, z czego się bardzo cieszę. Przede mną jeszcze trzy, w tym dwa najcięższe i na dodatek dwa ustne. Trochę stresu będzie z pewnością, ale ja nie mam problemu z takimi egzaminami. Przynajmniej na takim egzaminie widać wiedzę i umiejętności wszystkich. 
Szare komórki w trakcie ostatniego tygodnia już mi powoli wysiadały, a wysiądą całkowicie pewnie już niedługo. Wszystkie notatki, kserówki i książki mi się już śnią po nocach, a na dodatek wszyscy nakręcają siebie nawzajem. Mam ochotę przetrwać najbliższe dwa tygodnie i liczę na to, że nie będzie żadnej poprawki. Choć ostatnio powtarzam sobie z koleżankami - będzie, co będzie, najwyżej będzie wrzesień. W poprzednim semestrze motywowały mnie dwa tygodnie wolnego, w tym momencie raczej nic mnie nie motywuję i chcę mieć już to wszystko za sobą. 
W każdym bądź razie, liczy się pozytywne myślenie. A jeśli są tu jacyś studenci, to życzę im powodzenia. ;)

K. 

sobota, 1 czerwca 2013

1/06/2013


Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym.
-— Charles Chaplin



Jest 1 czerwca, a co za tym idzie w Polsce, jak i krajach dawnego bloku socjalistycznego obchodzimy Dzień Dziecka

Nie ważne, czy nadal jesteśmy dziećmi, nastolatkami, czy jesteśmy już dorośli i możemy się pochwalić dowodem osobistym. Każdy z Nas jest dzieckiem. Jest dzieckiem swoich rodziców, bez względu na to, czy mamy lat 20, 30, 40 czy więcej. 

Będąc dziećmi marzymy o dorosłości, by być już takimi jak mama i tata. Będąc dorosłymi z rozmarzeniem na twarzy wspominamy, jak to było bawić się w piaskownic z kolegami z podwórka. Życie było wtedy takie beztroskie, bezproblemowe i nie trzeba było przejmować się dniem jutrzejszym.

Dlatego ja dzisiaj życzę wszystkim dzieciom, spełnienia marzeń, a tym już dorosłym, by odnaleźli w sobie to dziecko z okresu piaskownicy i od czasu do czasu zapomnieli o tym, że jutro będzie kolejny dzień, by odnaleźli w sobie tą beztroskę. 

K.