Patrząc na to zdjęcie, to jedyne co przychodzi mi na myśl, to Folwark Zwierzęcy. Koty przejęły panowanie. Aż wierzyć mi się nie chce, że są dzikie, ale jak widać, cenią sobie wygodę.
niedziela, 21 lipca 2013
czwartek, 18 lipca 2013
Wakacyjny Kraków
Trwają wakacje i wszyscy o tym doskonale wiemy. Ja zostałam na ten czas w Krakowie i... no właśnie. Pozostałam w swoim rodzinnym mieście, tyle że wychodząc na miasto, a konkretnie w okolice Rynku Głównego , to czuje się w nim nieco obco. W tłumie ludzi jaki tam zazwyczaj panuje, znalezienie spacerującego Polaka, to jak szukanie igły w stogu siana. Wszędzie turyści z różnych zakątków europy i świata. a usłyszenie języka polskiego na płycie Rynku, to rzadkość. Stolicę małopolski opanowali turyści do tego stopnia, że panie w dorożkach i panowie w melexach proponują mi przejażdżkę po centrum Krakowa. Cóż, widocznie w oczach innych wyglądam na turystkę.
Ale w tym wakacyjnym Krakowie poza turystami jest coś jeszcze. Jakiś czas temu z koleżankami usiadłyśmy w jednym z kawiarnianych ogródków i pomimo, że wieczór był piękny, to był to błąd. Nie byłam w stanie usłyszeć tego co do mnie mówiono. Artyści uliczni opanowali ścisłe centrum miasta. Stoją na każdym rogu, a czasem nie dzieli ich nawet pięć metrów. I o ile mim żadnych dźwięków nie wydaje, tak gitary, skrzypce, cymbałki, flety. czy głośna muzyka puszczana przez tańczące grupy, powoduje niesamowity hałas. Nie mam nic przeciwko ulicznej sztuce, bo chwilami może być bardzo piękna, ale powinno być to dobrze zorganizowane i odpowiednio rozplanowane, by przechodzień mógł usłyszeć jedną konkretną melodię, a nie pięć różnych na raz, bo wtedy traci to swój efekt i absolutnie nie ma sensu. Poza tym, chyba każdy artysta chce przeciągnąć swoja uwagę. A jeśli jest ich strasznie duża ilość na małej powierzchni, to jest to raczej niemożliwe.
Może i odrobinę przesadzam, a do tego, że Kraków jest opanowany przez turystów już przywykłam. Lecz jako rodowita krakowianka po prostu czuję się dziwnie, gdy wychodząc na spacer, czuję się obco we własnym mieście.
![]() |
| Śmierć - cóż, już jej nie zobaczymy. Ja w konflikcie Śmierć - Kościół Mariacki nie widzę żadnych problemów, ale niektórzy jednak je widzą. |
niedziela, 14 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
niedziela, 7 lipca 2013
07/07/2013
Cześć!
Pierwszy tydzień lipca za nami. Pod względem sportowym był emocjonujący. Choć nie jestem fanką tenisa, śledziłam osiągnięcia Jerzego Janowicza i to, co pisały o nim gazety. Biorąc pod uwagę to, że jeszcze rok temu Polak, który sportem się nie interesuje, a w szczególności tenisem, nie miał zielonego pojęcia kim jest ten 203 centymetrowy człowiek z rakietą, tak w ciągu ostatniego tygodnia z pewnością wiedziało o nim większość społeczeństwa. Doszedł aż do półfinału Wimbledonu. I choć nie udało mu się dotrzeć dalej, ja ja jestem dumna i bardzo mu gratuluje, bo pokazał, że potrafi walczyć. Oby następnym razem równie daleko zaszedł, a może dzięki temu tenis stanie się bardziej popularny i Polacy wpadną w Jerzykomanię, tak jak kiedyś Polskę ogarnęła Małyszomania.
Pozdrawiam.
K ;)
![]() |
| Niegowić. |
![]() |
| Pierwotnie był tam kot, ale jak teraz patrzę na to zdjęcie, to ledwo go widać. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)








